Najbardziej znienawidzonymi przeze mnie przedmiotami jest historia i filozofia. Nie lubię przedmiotów humanistycznych, które bardzo trudno było mi przyswoić i wkuć. Pamiętam, że w podstawówce lubiłam historię. Mieliśmy bardzo fajną panią, która za najważniejsze, uważała nasze zainteresowanie i kreatywność. Na ocenę wykonywaliśmy plakaty lub pisaliśmy pracę na ocenę celującą, gdzie opisać trzeba było swojego ulubionego króla. Pamiętam, że kiedyś robiłam plakat o Egipcie, w którym mieliśmy poruszyć temat rolnictwa. Dowiedzieliśmy się, że starożytni Egipcjanie stosowali melioracje, żeby nawadniać swoje pola uprawne. Takie melioracje odprowadzano od Nilu i doprowadzano wody, nawet w czasie suszy. Muszę przyznać, że ciekawiły mnie starożytne mocarstwa i ich wynalazki, które stosowane są do dzisiaj. Wielu moich znajomych musi przygotowywać się w wakacje na tak zwaną "kampanię wrześniową". Współczuję wszystkim osobom z mojej grupy, którzy mają poprawkę z matematyki. Nie wyobrażam sobie w ciągu wakacji powtarzać równania różniczkowe czy całki podwójne. Moi koledzy z innych wydziałów również mają poprawki. Jedni nie zaliczyli egzaminu z fizyki, inni z mechaniki. Mój kumpel Grzesiek, który studiuje budownictwo, ma jedną poprawkę we wrześniu. Zawalił egzamin, tylko dlatego, że nie wiedział co to jest budownictwo szkieletowe Gdynia. Rzadko chodził na wykłady i nie nadrabiał braków. Przed egzaminem nie uczył się zagadnień związanych z tym tematem. Powiedział, że przeklęte budownictwa szkieletowe Gdynia zniszczyło mu wakacje. Od dawna planował we wrześniu wybrać się na wycieczkę na Bałkany.